RSS
czwartek, 27 marca 2014

Wujek skończył pisać, gdyż cel jego pisania był tylko dla jednej osoby. Wujek teraz swoje życie ustatkował na maksimum. Wujek liczy na to by każdy człowiek miał w swoim życiu właśnie taki cel, wujek nie kłamie...ewentualnie omija prawdę i zawsze mówi językiem zrozumiałym, bo łaciny podwórkowej trzeba się uczyć całe życie. Życie to nie bajka, ale już jestem przekonany do swoich celów, wujek zawsze będzie w internecie...jednak go się nie widzi....on po prostu jest;). Buziaczek.

18:34, grandziasz
Link Komentarze (1) »
wtorek, 12 listopada 2013

Czy tak wygląda walka o niepodległość ?

Pomijam wewnętrzne spory naszych kochanych łysopatów, gdyż czasami ciężko mi ich patriotami nazwać, popełnili karygodny błąd można wręcz rzec dyplomatyczny. Jest niepisana zasada iż nie rusza się wysłanników obcych państw nawet w czasie wojny. Toż nawet Rudolf Hess nie został zmasakrowany, gdy lądował w królestwie Brytanii podczas drugiej wojny światowej. Rozumiem nieodpartą pokusę napierdalania kijem bejsbolowym kogo popadnie, czasami sam mam takie schizy, jednak tylko na omamach się zdecydowanie kończy. Burdy pod rosyjską ambasadą w opinii światowej zostaną zapewne przekoloryzowane jako atak, wręcz rosyjski olimp w ogniu. No nie przysporzy nam to chwały o jakiej zapewne nasi nacjonaliści zabiegają. Rozumiem w sumie ich frustrację, za te lata maltretowania naszych rodaków sam bym najchętniej wyruszył z wyrzutnią rakiet na Moskwę, jednak mamy pokój i każda wojenka powinna być toczona w jakiś normalny dyplomatyczny sposób. Ubolewam nad organizatorami marszu niepodległości, gdyż miałem cichutką nadzieję iż coś do ich bani w końcu dotarło, sprawiają wrażenie naprawdę inteligentnych ludzi. Każda ambasada w każdym kraju ma swoisty immunitet, nie zdziwiłbym się gdyby teraz rosyjscy nacjonaliści w odwecie zaatakowali ambasadę polską. Nie powinno być nawet próby wytłumaczenia takiego zachowania, gdyż jest to po prostu wandalizm i jako taki powinien być tępiony. Osobiście jest mi strasznie wstyd za takie zachowanie tych którzy wręcz krzyczą jakimi oni wielkimi polakami nie są. Nie od dziś wiadomo kto dużo krzyczy, mało mleka daje. Nieważne są poglądy polityczne, te są często bardzo różne. Również nieważne są związane z nimi problemy, bo one występują zawsze. Sposób załatwiania owych problemów jest najważniejszy, a póki co choopaki się zbytnio nie popisali...

Jak ja widzę typowego nacjonalistę ?

Nie rozumiem czasami naszych rodaków, sprawiają wrażenie jakby zatrzymali się w epoce kamienia łupanego. W każdym kraju występuję bandyckie nacjonalistyczne bojówki, jednak tylko nasze sprawiają wrażenie tempych osiłów nawet na "ę" nie zasługują. Pamiętam kiedyś, z rok temu śmigałem sobie po mieście i szedł taki typowy bolo. Glany, białe sznurówki, znane rozpoznawalne naszywki i wypindzlowana glaca, która świeciła się z daleka. Woził się niczym John Rambo w Wietnamie, nic go nie ruszy, zapewne niedawno dostał świeży zastrzyk sterydów a po gardle ściekała mu niedawna ścieżka polandiowej amfetaminy. Puścił by szwagra na ulicy, ale nawet malutkiej grudki mu było szkoda, tylko pociągnął co by razem z glutami mu ściekło. Teraz to jest gość, taki niezniszczalny. W oczach wkurw, pewnie nie mrugał od tygodnia. Pięści zaciśnięte i szczękościsk z resztek zębów które mu zostały. Ja kulturalnie sobie idę, reklamóweczka z biedroneczki, kieruję swoje cztery litery do mojego samochodziku. "Ej!!!". Głos normalnie taki gburowaty, wręcz oznajmiający iż niedługo dostanę w pysk. No cóż, może i jakiś słabeusz nie jestem, jednak cholera wie co takiemu typowi odbije. Słyszałem, że teraz chłopaki z maczetami brykają. No to odpaliłem szybciej wrotki byle do samochodu. "Ej!!Kurwa gościu!!!".
Nawet jakbym pobił rekord na setkę to starcia z nim raczej bym nie uniknął. Kurwa co ma być to będzie, zaciskam pięści i potańczę z misiakiem. Odwracam się, ciśnienie już podskoczyło, adrenalina rozpędziła lekko znudzoną krew w organizmie. Odpowiem mu gburowato, a co. "Tak, wołał mnie pan...?". "Co ty głuchy jesteś?" burknął do mnie. "Nie dość, że portfel zostawiłeś, to jeszcze muszę cię gonić...". Jak widać, pozory często nas potrafią zmylić. Odpaliłem mu pięć dyszek za uczciwość, jeszcze się chłop wzbraniał, że nie trzeba.

To w końcu czyja to wina ?

Pewnie paru idiotów, którzy nie przyszli na marsz, tylko specjalnie prowokować. Wątpię by to była zaplanowana akcja, co nie zmienia faktu, że odpowiedzialność będzie zbiorowa. Zauważyłem straszny podział Polaków, coś mi się wydaję iż również polityczny. Zarówno zwolenników PiS-u jak i PO. Jednak Jarek czasami przegina pałę z tymi zgromadzeniami przypomina wiece Hitlera. W młodych ludziach wzbudza to większą agresję, mają wspólnego wroga i w dodatku wodza który im przyklepuje. Nie mówię iż Platforma Obywatelska jest jakimś zbawieniem dla naszych rodaków, jednak czy ktoś jeszcze pamięta rządy Pis-u. Dla mnie cała ta nasza polityka śmierdzi wędzonymi szprotami na kilometr. Z roku na rok mam coraz mniejsze zaufanie do jakiegokolwiek posła. Potrzebna jest jakaś nowa siła polityczna w kraju, bo tak dłużej nie pociągniemy. Ja osobiście chcę żyć w kraju tolerancyjnym, który nie zapomina swoich korzeni, ciepłym, pokojowym z ludźmi nieagresywnymi. Agresja rodzi agresję. Można mieć różne polityczne, światowe poglądy, jednak zawsze jest jakaś inna furtka niż kij bejsbolowy i napierdalanka. Tyle jest przecież dyscyplin sportowych, gdzie ta agresja może zostać lepiej spożytkowana, trzeba ich łowić i namawiać do uprawiania sportu. Jeśli to ich nie przekona, pozostaje tylko izolacja od społeczeństwa, bo w normalnym cywilizowanym kraju takie akty agresji nie powinny być tolerowane. 

Zaprawdę twardym człowiekiem jest ten....który jeszcze z tej Polski nie uciekł. No tak ją kocham i ciągle mam wiarę, że w końcu zmądrzejemy. Czego sobie i wam szczerze życzę.

piątek, 08 listopada 2013

szkoła

Dlaczego nie słuchamy opinii samych dzieciaków ?

No jasne maluch to jeszcze domowe zwierzątko, nie rozumie, nie czuje, sra do kuwety i trzeba wyprowadzać je na zewnątrz. W wieku sześciu lat jeszcze nie ma prawa samodzielnie myśleć, gdy poziomem wiedzy dorównuje czasami nawet naszym politykom...Najlepiej zamknąć swoją pociechę w domu, włączyć jej bajki o potworkach uniwersyteckich lub Xenę wojowniczą dziewczynkę. Reagować na każde kichnięcie i przejaw jakiegokolwiek samodzielnego myślenia, broń boże puszczać na plac zabaw, czy na osławione małpie gaje. Bo jest młody i głupi jeszcze sobie zrobi coś ze swoim kruchym ciałem. Tak idealne wychowanie...trzymać malucha niczym kanarka w złotej klatce. Otóż kurwa nie! To jest mały człowiek, a nie zwierzę. Również czuje, myśli i analizuje. Nie jest może jeszcze tak rozwinięty jak profesor Hawkins, jednak już przejawia objaw samodzielnego myślenia. Wie co to strach, miłość i relax. Wie co go bawi a co smuci. Wiedzę dotyczącą otaczającego go świata przyjmuje z prędkością najnowszych procesorów. Dorosły człowiek nie przyjmie w ciągu dnia tyle nowych wiadomości, jak rozwijający się dzieciak. Dlaczego tak dużo ludzi o tym zapomina i dalej z matczyną troską najchętniej dalej karmiło by go mlekiem z cyca. Może już ma mleczaki i chciałoby spróbować kotleta z cielęcina z młodymi ziemniaczkami i swojską surówką z kiszonej kapustki. Chciałoby powoli samo próbować rozwijać swoje zainteresowanie, a nie przypisane z góry przez dorosłych idealne wychowanie. Opieka nad swoim szczęściem nie ma nic wspólnego z narzuceniem mu programu nauczania. Zwłaszcza, że umysł malucha w tym wieku przedszkolnym osiąga maksimum jeśli chodzi o przyswajanie jakiegokolwiek materiału i ogólnej wiedzy o otaczającym go świecie. Według mnie można już próbować, chociaż prozaicznie puszczać takich łepków na głęboką wodę, więcej nauczy ich to życia, niż kaszka manna z truskawkami i maraton bajek w telewizji.

To po co ten spór o wysłanie dzieciaków wcześniej do szkoły ?

Prześledziłem z nudów prasę i te wszelkie akcję ratujmy nasze maluchy i dochodzę do wniosku, że wszyscy fajnie się sprzeczają...ale opinii samych zainteresowanych nie słuchają. Bo to małe jeszcze i gówno wie. Jak wiadomo burza wynikła z faktu nowego programu rządowego, by wysłać wszystkie dzieciaki w wieku sześciu lat do szkoły. Jednak w artykułach, sprzeczkach i na ławach sejmów nie widzę kompletnie opinii małych dzieci, czy takie rozwiązanie im odpowiada. Wszyscy zachowują się jakby chodziło o domowe psy, a nie swoje dzieciaki. Brak zaufania jakiejkolwiek opinii, a one same już tą opinię sobie wyrobiły. Przedstawię najciekawsze, wyszukane w sieci: "Szkoła jest fajna, pani dzisiaj pokazała jak równo narysować linię prostą, nie wiedziałam do czego służy "klinijka". Oliwia lat 6. "Nie trzeba spać, zawsze miałem problem ze spaniem i poznałem fajnych kolegów, lepimy z plasteliny. Dzisiaj spajdermena, ale wypadła mu ręka." Damian lat 6. "Mam piórnik i zeszyt i plecak z monster haj." Mateusz lat 6. "Dostałam słoneczko bo wiedziałam jak wygląda tabliczka mnożenia." Zuzanna lat 6. "Jest fajnie, ale nie mam flamastrów, bo nie było w sklepie." Kondrat lat 6 "Wstydzę się jak mama mnie całuje przy kolegach." Mateusz lat 6. No tak wyglądają dzieci, które przeżyły traumę, szybszego korzystania ze szkoły, doprawdy maltretujemy je. Chrońmy nasze maluchy, by tak szybko nie dorastały, czasami mam wrażenie iż rodzice są strasznie nadopiekuńczy względem swoich dzieci i nie wsłuchują się w ich pragnienia. Taki dzieciak czuje się jakby wskoczył w nowy poziom życia, nie jest już obsrajmajtkiem, tylko dzieckiem które dumnie chodzi do szkoły. Według mnie plusy zwyciężają nad minusami. Ja osobiście swojego brzdąca z chęcią poślę do szkoły w wieku 6 lat, o ile się takiego dorobię. Kiedyś być może..;).

To po co to wszystko ?

Przecież nikt nie chce maluchów od razu uczyć statystyki, czy równi pochyłej, czy różnicowania czy też rachunku prawdopodobieństwa. To tylko troszku bardziej wymagalne przedszkole. Podstawowa nauka literek i liźnięcie chociaż trochu matematyki na pewno nie zabierze dzieciakom młodości. W grupie rówieśników staną się bardziej dojrzałe i tolerancyjne. Trzeba uczyć dzieciaki, że nie są pępkiem świata i jest wiele podobnych do nich maluchów. Tego również zawsze uczyła szkoła, zachowania w grupie, przyjęcia pierwszych porażek i sprawiedliwego wywalczenia sukcesu, który najbardziej cieszy, jeśli brzdąc sam do niego dążył. Uczy również komunikacji, a tego każdy czasami uczy się przez całe życie. Ja osobiście widzę same plusy, byle tylko ta szkoła nie przypominała zryty internat. Tylko bardzo spokojnie i cierpliwie przechodziła z etapu przedszkolnego do szkolnego. Niech to będzie taka zerówka, nie wiem czy w dzisiejszych czasach jeszcze ona funkcjonuje. Tak mi się wydaje...Moja przykładowo chrześnica, która ma ledwo cztery latka nie może się doczekać pierwszego dnia w szkole. Moim zdaniem trzeba dać możliwość wypowiedzenia się samym zainteresowanym, bo to przecież nie są zwierzaki które hodujemy, tylko przyszłość naszego narodu i nie można zabraniać, nawet w tym wieku samodzielnego myślenia i powolnego zmierzenia się ze światem zewnętrznym. Każde pisklę kiedyś musi nauczyć się latać, wierzę iż nasze maluchy są już na to gotowe. Tyle na ten temat;). Buźka.  

10:45, grandziasz
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 31 października 2013

Dlaczego wywołuje u nas taki strach ?

Nieliczni ludzie wyzbyli się strachu przed nieuniknionym. Strach przed śmiercią jest rzeczą naturalną, gdyż determinuje każdą żywą istotę do życia. Człowiek zrobi wiele by przetrwać, nadzieja umiera ostatnia. Ponoć jak już opuści nas to i strach odchodzi razem z nią. Nadzieja i śmierć chociaż nienawidzą się jak brat z siostrą, to są nieodłącznymi towarzyszami. Jedno bez drugiego nie mogło by dalej funkcjonować. W mojej religii śmierć jest początkiem i również nadzieją na lepsze nieśmiertelne życie. Nawet najbardziej wierzący człowiek i tak w głębi duszy odczuwa przerażenie, no bo skoro nadzieja nie opuszcza strachu...Można tak filozofować bez końca, jednak czy to ze względów duchowych czy też ze względów religijnych, lub być może tylko ze względów moralnych warto czasami swoje życie przeanalizować i starać się przynajmniej raz do roku korygować swoje błędy. Ja natomiast tak szczerze wierzę iż życie każdego z nas jest pewnym pomnikiem, nie takim z kamienia na cmentarzu. Pomnikiem samego siebie. Cały świat zbudowany jest na takich opowieściach, każdy tworzy coś przez całe swoje życie i każdy taki pomnik zostawia. Moim marzeniem jest zostawić coś po sobie, nie jako znany i ceniony człowiek, artysta, sportowiec. Moja opowieść jest pisana głównie dla moich najbliższych, to oni mają kiedyś jak już opuszczę ziemski świat, wspomnieć i odtworzyć moje dzieło, mój żywot. Staram się chociaż wiem jak bardzo jest to trudne, by te dzieło mojego życia było olbrzymie. By było piękną opowieścią, którą ktoś sobie odtworzy w nudny, szary, chłodny wieczór. By na wspomnienie o mnie zaszkliły się chociaż troszku oczy, by ktoś był dumny, że mógł poznać mnie. Jeśli nie religia, to właśnie ta myśl determinuje moje życie. Dlatego nie kłamię iż nie boję się kompletnie śmierci. Boję się iż nie wykorzystam danego mi czasu i swoją powieść skończę jak serial....do którego zabrakło budżetu. Dlatego każdy dzień traktuję jak ostatni, przynajmniej się staram.

Co symbolizuje znicz na grobie ?

Zwyczaj palenia zniczy o dziwo nie jest zwyczajem chrześcijańskim, pomimo nagminnego wykorzystywania go w tym listopadowym święcie. Jest zwyczajem pogańskim, u nas mocno zakorzenionym w świadomości społeczeństwa. Kiedyś wierzono iż tak przyzywało się zmarłych i zaspokajano ich chwilowe fizyczne pragnienia. Znicze miały wskazywać drogę, jaką zmarły miał przebyć do miejsca objawienia. W każdej religii ten zwyczaj obowiązuje, tylko skryty pod płaszczykiem religijnej ideologii. Ogień ma symbolizować pamięć o zmarłych, to jest jego głównym celem. Chociaż symbolika ognia jest bardzo różna i chęć podania dokładnego znaczenia graniczy z cudem, nie zmienia się od tysięcy lat na pewno jedno. Czujemy jakąś potrzebę pamięci o ludziach którzy opuścili nas świat. Ogień tak jak ludzkie życie, może być stonowany, pełny lub gwałtowny. Jednak zawsze kiedyś się wypala. Być może to determinowało symbolikę, metaforę śmierci. Coś co świeci, ogrzewa, czasami niszczy również ma swój kres. Zupełnie jak nasz życie, nawet największy zbrodniarz przed jednym nie ucieknie, właśnie przed tym ponurym żniwiarzem. Od zawsze ostatecznym marzeniem każdego człowieka jest pokonanie śmierci. Moim zdaniem jest to bardzo niebezpieczne marzenie. Pokonanie śmierci służyło by większej pogardzie dla życia. Nie raz człowiek stykając się bezpośrednio w swoim życiu ze zjawiskiem śmierci, przeżywa wielką przemianę. Zaczyna doceniać to co ma najważniejsze, swój żywot. Kiedy dochodzimy do wniosku, że nie jesteśmy niezniszczalni, a nasze życie jest niesamowicie ulotne, zaczynamy czerpać z niego pełnymi garściami. Doceniamy tak błahe sprawy jak uśmiech, spojrzenie czy zwykła wymiana zdań. Bardzo smutną osobą jest ta która tego nie widzi. Która do swojej śmierci chce przyłożyć rękę. Jak powiedział pewien mędrzec, ponad dwa tysiące lat temu. "Nie masz prawa decydować o śmierci, nawet swojej....gdyż twoje życie należy do Ojca mojego".

Jakie mam tradycję na Wszystkich Świętych ?

W mojej rodzinnej tradycji staramy się zminimalizować skutki smutnego podejścia do tego święta. Zawsze pierwszego listopada mam wrażenie, że u wszystkich schodzi uśmiech z twarzy. Walczę z tym zjawiskiem i zawsze pogodnie podchodzę do tego święta. Oczywiście jest okres zadumy i modlitwy....jednak nie smutku i rozpaczy. W mojej religii śmierć jest czymś fantastycznym, gdyż to sam Bóg zaprasza nas do siebie. Ta myśl pozwala mi przeżywać te święto w zupełnie inny sposób niż większość z nas. Pozwala nie rozpamiętywać traumatycznych przeżyć, a wykorzystywać nadzieję na lepsze jutro. Wierzę iż moi bliscy są teraz w zdecydowanie lepszym miejscu. W swoistej utopii nierealnej w naszym życiu, jednak absolutnie możliwej w Jego świecie. Może to wydawać się trochu abstrakcyjne, jak chadzając po grobach na moich ustach jest wymalowany banan, jednak każdy radzi sobie na swój własny sposób, również staram się pogrzebów nie opłakiwać i jako jeden z nielicznych sypię dowcipami przy okazji pochówku. Ostatnio na pogrzebie mojego dziadka, do trumny włożyłem swojską nalewkę. Leżała u niego w szufladzie prawie trzynaście lat i sam ode mnie oczekiwał by pochować go razem z nią. Uśmiech na twarzy ludzi którzy przyszli go pożegnać był nie do opisania. Każdy wiedział iż za życia gustował właśnie w swoich własnoręcznie i starannie przygotowanych trunkach. Mamy tendencję do zapamiętywania tych dobrych rzeczy o zmarłych, te drugie raczej skazujemy na dalszy plan. Być może o to w tym chodzi...może nieświadomie pomagamy im po śmierci. Nie ma ludzi idealnych, nie ma świąt idealnych...jednak pogoda ducha jest najważniejsza, nawet podczas tak smutnych i przygnębiających sytuacji. Tego i wam wszystkim życzę. W pogodnym ciele, pogodny duch....

poniedziałek, 21 października 2013

piersiatka

Dlaczego pociągają nas piersi ?

"Na tryskające mlekiem cyce mojej matki..." jak powiadał pewien krasnolud w dosyć ciekawej grze "Wiedźmin 2 - Zabójcy królów" sławetnego studia CD Projekt?!....czy jakoś tak. Wstyd się przyznać chociaż dopiero niedawno zapoznałem się z tym tytułem, chociaż patriotycznie już leżał na mej półce od roku. Ciekawa gierka, przejdę na pewno jeszcze raz...tym razem pomogę temu typowi z niebieskich pasów. Jednak nie o grach będzie mowa, me szlachetne ręce postanowiły naskrobać coś, gdyż zapoznać się z zagadnieniem kobiecych piersi nie mogą, bynajmniej nie mogą wszystkich;) Ostatecznie i  na zawsze obalić wszystkie dotychczasowe mity. Dlaczego nas chłopaków, mężczyzn, ziomalów, panów pociągają gruczoły mleczne przepięknych dam. Nie mam zielonego pojęcia, nigdy się nad tym nie zastanawiałem powiem szczerze, wiem natomiast jedno nic nie leczy tak schorowanego gardełka jak najlepsze lekarstwo na świecie i nie jest to cholinex. Okład z młodych piersiątek potrafi zdziałać cuda, nie straszne nam zapalenia, nie straszne choroby cywilizacyjne...najbardziej boimy się braku tych puszystych misiaków. Właściwie nie mam pojęcia dlaczego ta część ciała wywołuję u gości podniecenie. Próbowałem podejść do tego dosyć łopatologicznie. Piersi damskie....jakby rozrysować technicznie to wychodzi tarcza do gry w rzutki, lub do strzelania z łuku. Do strzelania z czegokolwiek. Zawsze tarcza służy do strzelania.... Właściwe umysł mój nie ogarnia tego fenomenu, gdyż na widok zgrabnych piersi, myśleniem zajmuje się mój koleżka, którego trzymam w rozporku. To on ma jakiś ukryty plan, zdecydowanie. Jakby co to wszystko jego wina, zapanować nad małym przyjacielem jest niesamowicie nam facetom trudno. Dlatego nie rozumiem tych wszystkich bzdur dotyczących pociągu płciowego. Przecież to nie jest PKP, jakim by trzeba było być facetem, by nie mieć jaj się do tego przyznać...

Jakie piersi preferuję ?

A piersi będą ostatnimi. To nie są pokemony. My mężczyźni nie kolekcjonujemy i nie wybieramy najpiękniejszych cycek. Co to ma być? Cyc Polonia. Niezbadane są wyroki naszych gustów. Jednak do jednego mogę się przyznać, są one różnorodne i zdecydowanie niejednolite. Po prostu nie zawsze w samo sedno trafią "Cyce jak dzwonice". Ja przykładowo gustuję we wszystkich rozmiarach i nawet nauczyłem się je zgrabnie pieścić. Powolnymi okrężnymi ruchami, a jak są malutkie to językiem potrafię wyrzeźbić niczym Michał Anioł idealne kołowrotki. Poświęcam w czasie uniesień do pewnego okresu bardzo dużo im uwagi, jednak pod koniec już ma rozkosz nie pozwala na dalsze zabawianie się z mymi dwoma przyjaciółkami. Kurwa mać co ja pierdolę;). Jak zawsze mówię są gusta i guściki, to jednak idealnych piersi nie potrafiłbym wybrać. Zresztą podejrzewam, że większość facetów miałaby z tym delikutaśny problem. To jak z ocenianiem staników, są fajne, seksowne...jednak dla mnie mają jedne zastosowanie....mają się łatwo ściągać. Swoją drogą szlifuję swoje umiejętności na mojej księżniczce - która nota bene ma śliczniutkie piersiątka - umiejętność zdejmowania cyckonosza jedną ręką. Wiadomo jak to jest czasami skomplikowane. Jednak praktyka czyni mistrza. Wiem, że ową naukę mam w genach. Już mój dziadek sprawnie operował pięcioma palcami, a w jego czasach biustonosze przypominały sejw w Banku Szwajcarskim. Były to czasy wojenne, jednak umiejętność w naszym skromnym rodzinnym padołku była przekazywana z pokolenia na pokolenie. Toż pomimo braku edukacji ze strony mego ojca, który również opanował tą technikę do perfekcji, ja postanowiłem zachować ciągłość tradycji. Będę mistrzem Polski, co ja gadam mistrzem świata w zdejmowaniu biustonoszu jedną ręką...w czymś w końcu trzeba być najlepszy;).

Co sądzę o sztucznych piersiach ?

Moja babcia mi zawsze mówiła "Co ma wisieć nie utonie". Dodawała do tego "Sztuczne piękne są tylko kwiaty...". Nie chcę tu marudzić i nie doceniać umiejętności szanownych chirurgów plastycznych, jednak sama moja świadomość dotykania plastiku jakoś mnie nie kręci za mocno. Nie to, żeby mi nie stanął, jednak me erotyczne impulsy skierowałbym wówczas na inne części ciała. Szczerze powiedziawszy nie miałem okazji miętolić sylikoników, więc nie będę się wypowiadał jako znawca. Jednak zawsze mnie zastanawiało czym takie kobiety się kierują. Podwyższeniem swojej seksualności? Później się dziwicie, że pożeramy was wzrokiem na ulicy. Ojejciu nie dotykaj, zboczeńcu. A cyce sobie robią. Po jaki chuj. Jednak jeśli mam być sprawiedliwy, to taki zabieg, jakby miał na celu wyleczenie z chorobliwego zakompleksienia...to jestem jak najbardziej za. Zresztą niesamowity rzeźbiarz potrafi jak to mówią czynić cuda. Jednak osobiście ja wolę małe cycki niż duże plastikowe balony. U mojej księżniczki mógłbym nie przetrawić takiej radykalnej zmiany. One akurat są dla mnie w sam raz;). Masuję je regularnie...co by nie opadły;). Nie rozumiem natomiast kompletnie takich przeolbrzymiastych pompowanych na siłę. Rozumiem wypełnić sobie to i owo, ale napompować się jak bombowiec. Może znajdują się jakieś świrusy których takie cycole kręcą, jednak pomimo swojego durnego bzika ja do takich nie należę. Przecież to chyba garba jakiegoś można dostać. Swoje musi ważyć. Hmmm niezrozumiałe to jest dla mnie i niech takie pozostanie. Ogólnie woli podsumowania...nie mam pojęcia dlaczego ta część ciała tak nas facetów kręci. Jednak oglądając cały nasz piękny świat, to wiele rzeczy nie potrafi ogarnąć mój racjonalny umysł. Do takich rzeczy zaliczę damskie piersi i niech tak zostanie. Ja nie mam zamiaru ich ogarniać, mam zamiar je po prostu najnormalniej w świecie pieścić.  

Tagi: Piersi
15:27, grandziasz
Link Dodaj komentarz »
sobota, 12 października 2013

Czy u nas nawet dmuchanie bańki nie wychodzi ?

Teraz już powoli rozumiem zamiłowanie naszego piosenkarskiego światka do różnych pieśni o przeróżnym ptactwie. "Widziałem orłów cień...", "W sępach litości..." czy mniej znany człek pewnie dla większości, zwie się Paweł Orkisz, że pozwolę sobie zacytować: "Wy tam w klatkach białe orły...nie chcecie kłamstwa które tuczy". Rozumiem wszystkich twórców, gdyż jak oglądając naszych białych orłów, sam mam ochotę taką pioseneczkę sobie ułożyć. Zgodnie ze słowami pana Pawła, nie poczęstuję was kłamstwem które tuczy. Za to poczęstuję was bolesną prawdą. Absolutnie zasługujecie na ranking Fifa, na którym się znaleźliście. Nie interesują mnie indywidualności w reprezentacji, jako całość jesteście totalnymi patałachami. Nie ma tłumaczenia iż dach się nie zamknął, noga bolała, cipka swędziała. To co zaprezentowaliście w eliminacjach było totalnym poligonowym niewypałem, na który nawet najlepszy saper...a mamy w Polsce bardzo dobrych saperów, nie dałby rady. Mecz ostatni z Ukrainą nawet wam nie kibicowałem, gdyż byłoby niesprawiedliwe dla innych zespołów jeśli jakimś cudem udałoby się wam awansować do mundialu w Brazylii. Kibicuję Czarnogórze, najsprawiedliwiej...a co. Wyjątkowo nie mam zamiaru zwalać winy na trenera Waldemara Fornalika, gdyż człek już o tej winie się na pewno jeszcze nie raz nasłucha. Brak zgrania mimo wszystko jest niesamowicie widoczny, sprawialiście wrażenie przez cały okres eliminacji jakby wam nie zależało, jak dzieciaki na podwórku. Zwłaszcza kibice, którzy znają was z gry w waszych zespołach, ino tylko zaliczyli megaśną rybę i stwierdzili: "Któż to, ja typa nie znam?!. Już nawet dmuchać bańki medialnej się nikomu nie chciało, sprawiliście niesamowitą i praktycznie niewykonalną sprawę. Fani piłki nożnej...szczerze przestali ją kochać. Bo oglądając was można tylko jedno stwierdzić, to co zawsze powtarza mi moja dziewczyna. Jak można oglądać jedenastu patałachów uganiających się za piłką...

Jaka jest przyszłość naszej kadry ?

Przyszłość kadry można ustalać, jeśli owa kadra istnieje. Ja kadry nie widzę póki co. Od nowa zapewne, nie zmieniając zawodników, bo problem nie leży w ich umiejętności, jednak w kompletnym braku zgrania. Oni na zgrupowaniach chyba tylko w ping ponga grali, lub w piłkarzyki te takie stołowe. Niestety wariant z Borussią się kompletnie nie sprawdził, EPIC FAIL można wręcz rzec. Dlatego wariant taki nie działa, gdyż nasza reprezentacja ową Borussią nie jest. W Dortmundzie każdy zawodnik ma określony cel do wykonania, nie tylko Lewy strzela gola. Robi to cały zespół, który wypracowuje akcję, Roberto natomiast jest tylko pędzącą kulą, która wykonuje ostateczny cios, egzekucję. Nie powielam schematów iż naszym gwiazdeczkom się nie chce grać w reprezentacji, jednak mecz to nie jest jedna osoba przeciwko jedenastu typa. Kubuś, lewy czy chociażby Piszczek dwoili się i troili i wiele jakichkolwiek sytuacji była wypracowana przez nich, tylko to nie są kurwa konie pociągowe, które mają energią na zapierdalanie po całym boisku przez dziewięćdziesiąt minut. Piłka nożna jest grą zespołową, często umiejętne rozdysponowanie sił na poszczególnych zawodników pozwala wygrywać wielkie mecze. Natomiast wariant eliminacyjny oparty tylko na tych graczach, był niesamowicie czytelny dla przeciwników. Wystarczyło podwoić Roberta, Kubę i koniec naszej taktyki. Czasami przy Lewandowskim było czterech obrońców, tu trzeba było wprowadzać taktykę. Jakiegoś czarnego konia który by dochodził po oddaniu przez naszego snajpera piłki do sytuacji strzeleckich. Wprost przeciwnie niż założenie Borussia-Polska, wiadomo było iż obrońcy drużyny przeciwnej skupią się maksymalnie na tych naszych kluczowych zawodnikach. W Borussi już taki wariant nie działa, bo wystarczy iż Robert odda piłę do nadbiegającego pomocnika i mamy ekstra asystę i bramę. Dlatego jest taka różnica, gdyż Dortmund działa jak jeden organizm...a my gramy jak zlepek nawet nie indywidualności, tylko jakiegoś kosmicznego nieporozumienia. Brak zgrania, jest moim zdaniem przyczyną totalnego zażenowania, na jakie mi przyszło patrzeć w tych eliminacjach do brazylijskiego mundialu.

Czy warto odsunąć się od reprezentacji ?

Nie wydaję mi się. Trzeba po prostu te eliminację potraktować jak trening na zgrupowaniach i budować dalej kadrę na tych samych zawodnikach. Zmienić tylko strategię i rozłożyć umiejętnie siły na poszczególnych kopaczy. Zresztą dwóch Lewych czy dwóch Kubusiów nie mamy, nie możemy sobie pozwolić na taką roszadę;). Szkoda że nie mamy, bo właśnie brakuję mi dwóch dobrych klasowych pomocników i dwóch dobrych snajperów. Jednak gra z kontry jeśli już miałbym szukać jakiegoś pozytywu jest dalej naszą domeną. Postawić na zespół, nie na indywidualności, które sprawdzają się tylko w tych największych klubach, bo tam mają wsparcie. Zażenowanie z czasem minie i wygra miłość do futbolu. Gazety przestaną się wyżywać, media znów przed kolejnymi eliminacjami zaczną nadmuchiwać medialny balonik w swoim stylu. Ja osobiście, chociaż jestem totalnie zdegustowany, nie straciłem w was wiary. Zresztą nie tracę od tylu lat, to i z taką żenadą sobie dam radę. Szkoda mi tylko spędzonego czasu na oglądanie czegoś, czego sportem nazwać nie można było. W tych eliminacjach jedyne statystki które widzę, to ilość rzuconych "kurw" po nieudanych akcjach. Jak przystało na rasowego kibica jestem w czołówce, jeśli nawet nie liderem. Średnio po dwadzieścia kurew na mecz. Jednak pod koniec eliminacji forma mi spadła, gdyż mecz z Ukrainą nie obejrzałem do końca i swoją statystykę nie poprawiłem. Jednak to nie jest powód do dumy. Ostatni taki "dobry" sezon miałem bardzo dawno temu...     

09:43, grandziasz
Link Dodaj komentarz »
środa, 25 września 2013

wątróbka


Czy z wiekiem smak się zmienia ?

Jesus, są trzy rzeczy które nie trawię w swym życiu. Zakłamania, hipokryzji i wątróbki z jakiegoś zwierzęcia innego niż kurczak. Wątróbkę z cebulką potrafię zjeść tylko mojej mamusi, jednak ona tak ją przyprawi iż te typowe wątrobowe smaki będą zminimalizowane. Mało ostatnio jadam mięsa, gdyż jestem na trzytygodniowej diecie redukcyjnej, jednak podroby są moim ucieleśnieniem zła. Ze względu oczywiście na smak, nie ze względów moralnych. Jednak wartość żelaza jest czasami nieprzeceniona, tylko to musi być wątróbka kurza z fermy naturalnej, gdyż chemiczną nie zjem, to tak jakby ktoś się smakiem wątroby alkoholika podniecał. O ile taki alkoholik jeszcze ją posiada, najlepiej zaszlachtować gościa w początkowym stadium gdy ona puchnie, ekonomicznie będzie idealnie;). Dużo kobiet w ciąży powinna młócić taką zdrową kurzą wątróbeczkę, gdyż idealnie wpasowuje się w naturalne zapotrzebowanie na żelazo. Jak wiadomo gdy tworzymy nowego człeka, taka kobieta "naturalnie" schodzi na drugi plan przez matulę naturę. Zapewne dlatego takie megadziwaczne zachcianki na przeróżne smaki. Organizm jest w stu procentach przestawiony na zapotrzebowanie dziecka, kobieta natomiast jest cholernie pokrzywdzona, pomimo iż młuci wszystko to najlepsze kęsy dostaje dziecko. Taki tasiemiec no;). Oczywiście to są żarty całkowite, po prostu dieta musi być zróżnicowana, jakby dla dwóch osób. Mamy w naszych czasach taką możliwość zapewnienia kobietom w ciąży doskonałego papu i ja mogę wpieprzać chemiczne ścierwo, jednak o nowe życie będę walczył niczym czarny w kościele. Niczym typ w sutannie. Po prostu dalej wierzę w te stare przepowiednie iż to jest dar od Boga, nowe życie. Chociaż jestem maksymalnie liberalny....

Jak zrobić dobrą wątróbeczkę ?

Niektórzy nie jedzą śledzi bo im pachną śledziem. Są gusta i guściki. Zróżnicowanie diety jest sposobem na zachowanie zdrowia, nadmiar jakiegokolwiek składniku jest zabójstwem. Dość dużo osób nie zdaje sobie sprawy iż nasz organizm sam wytwarza potrzebne składniki, jednak potrzebuje do tego budulca. Przecież najnowsze domki przepiękniaste nikt nie uznaje za cud cegieł. Liczy się końcowy efekt...czyż nie? Jeśli ktoś nie jest przeżarty glutaminiem(nianiem) monosodowym, cukrem czy szlugami albo alkoholem posiada naturalną zdolność kubków smakowych do rozpoznania czego brakuje mu w diecie. Nieliczne rośliny wykształciły zdolność do oszukiwania naszego smaku, jednak wierzę w to iż one również chcą przetrwać;). Jak zrobić dobrą wątróbkę? Eh...moja stara robi wykurwistą, jednak nie zdradzi mi przepisu gdyż uważa po prostu, że nawet człek znający przepis nie zrobi wątroby idealnej. To jak z przepisem na Big Maca, po prostu jest i tak powinno być;p. Jednak znając moje kulinarne predyspozycję, raczej bawię się kuchnią niż tworzę arcydzieła...przekażę przepis na wątróbkę drobiową z przymrużeniem wuja oka, jednak zjadliwą przeze mnie. Przepis jest nie zdrowy, ale pozwalam "sę" od czasu do czasu gdyż dietetykiem nie jestem i olewam ludzi którzy mi nakazują jak mam spożywać posiłki. Jeśli chcę się nauczyć gotować to pytam się o zdanie zawodownych kucharzy, do takich zaliczam moją mamusię. Wkurwia mnie to całe opatentowanie przepisów, jednak niczym Magda Gessler wiem iż tak musi być. Nie tworzę kuchennych rewolucji, tworzę jedzonko które ma mi smakować...nie koniecznie innym ludziom. Jednak pytanie padło, kimże ja jestem by na nie nie odpowiedzieć...Tumtralala oto przepis wątróbki, ze zdrowej kury ala wuja okiem.

To podasz przepisz czy będziesz zgrywał debila ?

Przepis dla kobiet w ciąży, czyli dla ciebie Paulinko;). By wątróbka nie smakowała jak wątroba... Kilogram zdrowej, nie patrząc na cenę, ekologicznej drobiowej wątróbki. Jako kobieta w ciąży, raczej troszku tłuszczyku ci nie zaszkodzi. Kawałek smalcu wieprzowego, który robi za tłuszcz. Cebuli od zajebania, czyli według twojego gustu, jednak smak idealnie zabija typowo wątrobowy posmak. Przyprawy, mało używam soli i innego glutamininianowego?! piątego smaku, choćby był produkowany z najzdrowszej chińskiej restauracji, u mnie nie ma syndromu owego szitu restauracyjnego. Dużo ziółek, nie tylko do palenia...jednak jeśli nie jesteś w ciąży rozochoci twe kubki smakowe. Typowe, najlepiej świeże. Omijaj tyko bazylię i oregano. To nie jest KURWA pizza! Zakochany jestem w czosnku, więc i on z lekką nutą robi za przyprawę. Nawet rozdrobniony szit w torebce, ma smakować a nie leczyć anginę. Najlepiej ofkors świeży, jeden średni ząbek. Sporo ESTRAGONU, mam być pikantne, a nie koniecznie rozpierniczyć ci wątrobę. Ty masz ją jeść, a nie stracić. Mąka, musi być. Obtoczyć wątróbeczkę w mące i na palenisko ze smalczykiem. Obsmażyć ją, nie patyczkować się to nie jest pierś z kurczaka. Odłożyć wątróbkę na bok, tłuszcz wylać. Mamy zjeść a nie utyczyć się jak guziec. Cebulkę prażę na grillu, bez tłuszczu...sam sok robi za płynną maź. Mam taki wytrzechany piekarnik i mogę sobie pozwolić, jednak nawet zwykła długotrwała uprażona do lekkiego zezłocenia cebulka w piekarniku da ten sam efekt. Ma puścić sok, razem z nim wrzucamy znów na patelnię najlepiej teflonową. Brak teflonu, idzie olej koniecznie. Nie ważne iż "Z pierwszego tłoczenia oleju nie miałam..." musi być. Dodajemy wszelakie przyprawy, próbujemy iż każdy ma swoje gusta smakowe. I razem z cebulką podgrzewamy, ufając iż wątroba już wystarczająco się przysmażyła. Taką jeszcze wątróbkę zjem, Paulinko jak ci nie wyjdzie...przyjdę i zrobię sam. Anemia w ciąży jest powszechna i dobrze ci lekarz poradził...buziolek. 

Tagi: wątróbka
13:35, grandziasz
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 16 września 2013

Co rozumiemy w słowie epicki ?

Epicki, to jakaś cholerna moda prosto z angielskiej młodzieży, no nawet nie angielskiej tylko amerykańskiej. Epicki, przełomowy...słowa te w naszym przezajebiaszczym kraju raczej kojarzyły się z uzupełnieniem słownym w literaturze. Już w średniowieczu, epicko korzystaliśmy z publicznych toalet, epicko podrywaliśmy dziołchy w Gnieźnie i już w średniowieczu epicko wypiekaliśmy bochenki chleba. Tak tak Polacy, hmmm raczej Słowianie my nie tylko do wojaczki i do garnca miodu, my również znakomici kucharze byli. Zwłaszcza iż raczej nie mieliśmy dość sporo oryginalnych przypraw, więc nasza strawa musiała być różnorodna na tyle na ile pozwalało nam nasze położenie geograficzne. Śmieję się z jedzenia, gdyż mało osób wie, słowo epicki wywodzi się ze słowa epos. Z greckiego cenionego słowa, zaraz po rozpadach wielkich starożytnych cesarstw przywiezionego na obecne tereny Polski. Nie ze względu na wojaczkę, nie ze względu na literaturę, właśnie ze względu na smak potraw. My Słowianie, raczej bylimy trochu upośledzeni jeśli chodzi o doprawianie jedzonka. Grecy przyprowadzili nam eporę, coś na kształt mieszanki ziół prowansalskich. Naczy nie tyle co Grecy, a handlarze z Konstantynopolu, tułający się, którzy przywieźli przyprawę do starożytnego Rzymu i jak legenda głosi pewien Grek zwietrzył pierwszy kucharski interes na terenach polskich i zapodał nam przyprawę na bazie ziół, jednak skład do dzisiaj na pewno nie będzie udowodniony. W każdym bądź razie nasz język jeszcze kulawy i na pewno nie polski, po raz pierwszy użył tego "epickiego" sformułowania. Nasza historia jest liczona od praktycznie chrztu polskiego, w tym niesamowitym okresie zaczęliśmy ją dokładnie spisywać, jednak mało osób wie i zna historię Słowian przed tym krzyżowym okresem.

Czy cofniemy się dalej w czasie ?

Jurzty iż graszmora tak. Sama Polska na przekór wszystkim nacjonalistom, jest siedzibą pewnych buntowników. Któż z nas nie zna legendy o pewnym Lechu, Czechu i o Rusie. Niestety, albo stety dużo jest w tej legendzie prawdy. Dlatego jesteśmy tak zróżnicowanym etnicznie krajem. Nie ma takiego polaka z krwi i kości jak niektórzy próbują nam wmawiać. Przed osiągnięciem statusu kraju, królestwa byliśmy ukrywającymi się buntownikami. Coś na wzór pierwszych stanów zjednoczonych. Niektórzy Rosjanie olewali rządy ówczesne, nie którzy Kujawianie! Tak, tak Kujawianie...to typowi historyczni lechici olewali rządy Kujawian. Tamtejszych oczywiście, nie znam ich nazwy. I Czech, nie mylić z Czechami. To raczej pewien zalążek królestwa na pograniczu Słowacji, Czech i obecnego śląska z mieszaniną niemiecką. Ci wszyscy buntownicy olali system, postanowili wyjść z lasu i wybudować Gniezno, a że chopaki się nie sprzeczali bo wszyscy na nich polowali i dziołchy jakieś takie wytrawne mieli, to postanowili założyć księstwo. Od tego czasu każdy historię już zna. Zgodnie postanowilimy iż nie będziem kierować się mieszkiem dukatów, a utworzymy nowe państwo. No niestety jak wiemy w historii nie raz za to żeśmy obrywali, z wieloma chwilami dominacji. Święci z Bostonu my nie byli, również wojaczkę kochali i wypić lubili, pochędożyć od czasu do czasu. Sami wojenki również wywoływaliśmy, nie taki Polak święty jak go księżki opisują. Jednak słowa "Polska dla polaków" są tak samo głupie, jak hameryka dla amerykanów. Na kilometr czuć hipokryzją i nie znajomością historii. Otóż pierwszą hameryką w historii ino tyko słowiańską, jesteśmy właśnie my. Taki naród buntowników, nie mających szans bez poparcia papieskiego w tamtym okresie. Oczywiście są jeszcze polanie....i to chyba oni byli prawowici, jednak któż ma ich czystą krew. Po tysiącu lat, litrów wyżłopanego miodu i wielu dziewkach po dzielnych wojaczkach, sądzę iż my się znacznie wymieszali.

To co z tym epickim słowem ?

Szczerze jako miłośnik polskiego języka, uwielbiam jak ktoś wreszcie za modę nie bierze słowo nike, fakju, siarap czy inne kulawo brzmiące zapożyczenia. Chociaż one również są potrzebne, gdyż tak bogaty język polski każde zapożyczenie spokojnie zdzierży, odmieniać jeden wyraz na trylion różnych sposobów tylko my potrafimy. Jednak słowo z ang. EPIC, jest wykurwiste na maxa. Uwierzcie mi jeszcze z dwanaście lat temu służyło tylko u nas do określenia literackiego, jak wiadomo większość z nas zatrzymała się na Janku muzykalnym skrzypku. Więc "epicki" jest po prostu ładnie brzmiącym naszym słowem, nie zapożyczeniem. Debile, poligloci, mogą się sprzeczać. Tylko oni o naszej historii również uczyli się z książek, jednak na pewno takiego trudu nie zadali sobie by sprawdzić tak odległą przeszłość. Po co by mieli to robić, oni program nauczania mają już opracowany z góry, robić sobie problemy;). Brechtam się z nauczycieli, jednak to w sumie moja pierwsza praca była i gdyby nie lepsza oferta zarobkowa być może nauczycielem bym pozostał do dzisiaj. Pół roku starczyło, by nie pracować już dłużej w szkole ale zgarnąć nagrodę za najlepszego nauczyciela roku...a co udało się. Z dumą ją prezentuję moim siostrzeńcom. Poczułem się jak Robert Kubica w Kanadzie. Trochę się przypału najadłem gdy fajna laska, powiedziała do mnie dzisiaj dzień dobry panie profesorze, ale wiem iż młodzież dzisiaj szybko dorasta;p. Jednak na nauczyciela ja się nie nadaję, ale przyjemnie jest jak ktoś po tych już czterech latach z sentymentem mnie wspomina...Jest wprost mega EPICKO. 

Tagi: epicki
15:40, grandziasz
Link Komentarze (1) »
środa, 04 września 2013

scjentologia

Czym jest scjentologia ?

Cwaniaku religijny....hmmm ok;). Miano cwaniaka jest strasznie krzywdzące, gdyż w mych oczach cwaniak to taka osoba unikająca bezpośredniej konfrontacji, lecz wywyższająca się w każdy możliwy sposób. Nie mam pojęcia czym jest scjentologia, gdyż jako cwaniak religijny nie nazwałbym ją religią tylko sektą. Więc jeśli chodzi o sektę zwaną scjentologią, mogę tylko przekazać dosyć powierzchowną wiedzę na ten temat. Nawet skorzystam z wikipedii, gdyż nie mam pojęcia co za baran to wymyślił. Cytując...

Scjentologia (ang. Scientology) − organizacja założona w 1951 przez pisarza science fiction L. Rona Hubbarda jako alternatywa dla psychologii. W 1953 została ona jednak określona przez niego jako "stosowana filozofia religijna".
Scjentolodzy określają się jako religijna organizacja non-profit, poświęcona propagowaniu rozwoju ducha ludzkiego oraz programom doradztwa i rehabilitacji. Wielu członków tej organizacji twierdzi, że nauki Hubbarda (zwane w terminologii scjentologicznej "technologią") uwolniły ich od uzależnień, depresji, problemów w nauce, chorób psychicznych i innych kłopotów.
Przeciwnicy scjentologii, wywodzący się przede wszystkim ze środowisk lekarzy psychiatrów, których Hubbard bardzo ostro krytykował za "stosowanie barbarzyńskich metod", uważają poglądy Hubbarda na psychoterapię za pseudonaukowe, według niektórych definicji jest to sekta.
Sam termin scjentologia jest znakiem towarowym Religious Technology Center, które udziela licencji na jego użycie oraz na wydawanie dzieł Hubbarda, uważanego przez wiele środowisk za kontrowersyjnego. Obecnym liderem scjentologów noszącym tytuł Przewodniczącego Rady Religijnego Centrum Technologii jest David Miscavige.

Od samego początku scjentologia jest przedmiotem wielu kontrowersji, ataków oraz krytyki. Jej przeciwnicy to między innymi środowiska lekarskie, w dużej mierze Kościół katolicki oraz rządy niektórych państw. Krytycy twierdzą, że wiele jej kontrowersyjnych działań wynika bezpośrednio z nauk Hubbarda. Działalność organizacji zdelegalizowano całkowicie lub częściowo w niektórych krajach Europy takich jak Francja czy Niemcy.

Mimo podobnej nazwy, nie ma żadnego związku między Stowarzyszeniem Chrześcijańskiej Nauki, zwanym chrześcijańskim scjentyzmem, a nie scjentologią.

Czy prawda leży w wiki ?

Wikipedia internetowa nie jest encyklopedią, każdy może sobie tam napisać definicję czegokolwiek. Jednak przekazałem wam wiedzę prosto z internetu, czyli jakieś 97 procent ludzi zaciekawionych tym ruchem zapewne pierwsze co to sprawdza informację w wikipedia. Co już jak dla mnie osobiście skreśla takiego człowieka na margines społeczny, gdyż nie potrafi myśleć samodzielnie i jest podatny na internetowe bzdury. Cały internet jakby nie patrzeć jest zlepkiem informacji z różnych kultur, wiar i społecznej nadinterpretacji. To tak samo jakby ktoś moje słowa brał dosłownie, bez sprawdzania faktów. Dlatego nauczyciele przykładowo w szkołach tak łatwo was demaskują, jeśli ściągacie gotowe wypracowania czy informację prosto z internetowej bazy danych. Pedagogom bardziej zależy na wyzwoleniu waszej bani i na samodzielnym myśleniu, niż na umiejętności kopiuj-wklej z internetu. Zdarzają się nauczycielskie zjebusy, jednak większość z którymi miałem styczność, ze względu na tygodniowe opiekowanie się potomkiem mojej siostrzyczki była szczerze zainteresowana myśleniem dziewczynki. Dużo jest nauczycieli z takiego średniowiecznego powołania. Takich pedagogów z chęci, a nie z przymusu. Takich którzy już nawet ordynarne błędy stylistyczne bardziej zdzierżą niż wypracowania napisane kropka w kropkę z internetu. Pedagog to nie debil i skuma oszustwo. Oni często was bardziej znają niż wy mając po dwanaście lat znacie siebie. Jeśli ktoś jest nauczycielem z powołania, to nie interesuje go wykuta na pamięć regułka, interesuje go przekazana wiedza i twoja interpretacja tej wiedzy. Nauczyciele również zbytnio nie kochają lizusów, no może w szkołach tych podstawowych czy też gimnazjalnych jeszcze to funkcjonuje. Utrzymać zgraję niewyżytych bachorów również jest w jakimś rodzaju wyzwaniem. Jednak mimo wszystko cierpliwość polskich nauczycieli jest niesamowita i jestem wkurwiony iż te społeczeństwo tak mało zarabia.

To w końcu czym jest scjentologia ?

Powiem to swoimi słowami, niestety mam powierzchowną wiedzę o tym ruchu, ale oleję wiedzę z wikipedii. Religią tego moim skromnym zdaniem nie można nazwać, jest to pewien ruch mający na celu wyzwolenie umysłu. Bliżej mu do psychologii niż do religii. Jeśli można by znaleźć religię bliską scjentologii to zaryzykowałbym porównanie z buddyzmem. Wielu zagubionych ludzi daje się wchłonąć temu specyficznemu ugrupowaniu. Bo jest przyjazne, bezkonfliktowe i jawnie przekazuje ci przesłanie: "Jesteś najważniejszy". Jest to zlepek teorii z czasów lat pięćdziesiątych ubiegłego wieku w dziedzinie parapsychologii. Założycielem tej religii jest człek o niesamowitej wyobraźni, zresztą pisarz powieści sci - fiction. Popularność tej religii w USA, gdzie twarzami są takie gwiazdy jak Tom Cruise, John Travolta jest zgrabnym zabiegiem marketingowym. W moich oczach zwykłe unikanie podatków. Miałem okazję rozmawiać ze scjentologiem, miał tak wyprany mózg iż był przekonany, że ma taką zdolność do wyprowadzenia mnie z równowagi. Wiedząc iż kumam ich elektroniczne urządzonka do których się podłączają, wiedząc w jakimś stopniu jak mają wyprany umysł, wiedziałem jak się bronić. Po prostu przebiłem piłeczkę jak w tenisie stołowym. Zacząłem mu jechać, on myśląc iż swoim zachowaniem mnie zdenerwuje, zastosowałem prosty chwyt psychologiczny. Byłem spokojny. On mnie wyzywał, ja odbijałem stwierdzenie uspokój się sekciarzu. On znalazł przynajmniej dwadzieścia obraźliwych sformułowań na mój temat, mi wystarczyło jedno słowo SEKCIARZU. Z ofiary stałem się wilkiem, gdyż to ja wytrąciłem go z równowagi w czasie naszej słownej potyczki. Szanuję scjentologów, jednak nie uznaję ich za religię. Scjentologia jest nauką panowania nad sobą i sztuką zachowania zdrowego umysłu i pewności siebie. To uznam za absolutny fakt. Jednak religią...trochę się psychiatrzy z przemytu zagalopowali. 

14:18, grandziasz
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 25 sierpnia 2013

Czy chciałbym być aktorem ?

No jakieś pytanie na poziomie;). Ja osobiście aktorów dzielę na mistrzów w swoich fachu, na aktorski czyściec...który kształci swój fach, oraz na typowe medialne pasibrzuchy które z aktorstwem mają tyle wspólnego, co ja z wyścigami motorowymi posiadając furmankę. Prawdziwego aktora spotkasz w teatrze, gdzie nie ma czasu na błędy, jedyną obroną jest wyuczony tekst i pełna czasami improwizacja. Jednak pytanie dotyczy aktorów filmowych, typowe gwiazdy, często identyfikowane z Hollywoodem. Powiem szczerze nawet w USA, gdzie aktorstwo jest totalną komercją znajdują się perełki. Jednak w Polsce również są mistrzowie w swoim gatunku. Dobrego aktora łatwo poznać, gdy widać iż nie śmierdzi sztucznością na poziomie zupek chińskich. Rosół z kury z torebki. Znasz smak, znasz przyprawy a koło kurczaka to nawet nie leżało. Moja przygoda z aktorstwem zakończyła się totalną porażką już w wieku dziewięciu lat. To w tym wieku moja filmowa kariera legła w gruzach, już w tym czasie wiedziałem iż blask jupiterów, sława i rozdawanie pierdziesiąt autografów nie jest moim przeznaczeniem. Dopiero w szkole średniej osiągnąłem status potężnego gościa, sięgającego w obcasach prawie dwa metry. Jako mały człowieczek byłem nieporadny, wychudzony i taki jakiś jak z Etiopii. Paradoksalnie nadawałem się do roli myszki miki, wystarczyło dodać mi ogonek i te śmieszne charakterystyczne uszęta. W szkolnym teatrze, bodajże na dzień matki było przedstawienie "Kopciuszek". Nawet rolę kopciuszka bym zamienił na moją jedyną przygodę z aktorstwem jaką mi dane było spróbować w mym życiu. Piękny królewicz, tak w wieku dziewięciu lat marzyłem o takiej roli. Obsadzili mnie niestety w roli szczura, czy tam myszki pomagającej królewnie w przyszykowaniu pięknej sukienki. Kurwa mać do dzisiaj mam skrzywienie psychiczne i wiem, że aktorem nie zostanę...

Jaki jest mój najlepszy aktor\ka ?

Podzielim na aktorów zagranicznych i na aktorów polskich. Zaczniemy od bollywoodu amerykańskiego i podzielę się opinią o najciekawszych moim przeskromniastym zdaniem typowych nadzianych gości z wielkich wytwórni jankeskich. Johnny Depp, mistrz świata jak dla mnie. Normalnie bardziej wszechstronnego aktora dzisiejszego pokolenia za oceanem nie spotkałem. David Copperfield wszelakich wytwórni od Disneya po Braci Warner. Potrafi skurczybyk wszystko zagrać, od uwalonego rumem pirata w bajce dla dzieci po przećpanego dilera kokainy. Niesamowite kreacje aktorskie, widać iż ma pełną swobodę w swoich rolach. Po prostu czuć iż niektóre zachowania są jego, a nie wymyślone na potrzeby filmu przez scenarzystę czy producenta. Reene Zellweger, nie mam pojęcia jak się robi to śmieszne "e" na klawiaturze;). Niesamowita mimika twarzy w wielu filmowych, często nagrodzonych przez akademię filmową rolach. To co nie potrafi zagrać inna kobieta, idealnie zapełnia właśnie ona. Słyszałem, jednak plotki nie są potwierdzone, ma najmniej dubli w różnych scenach. Ot taka ciekawostka, dla maniaków statystyki. Denzel Washington. Absolutne must have, dla wszelakich wytwórni. Nie grał jeszcze w żadnym filmie, który by przyniósł sromotną porażkę finansową. Żyjąca legenda kina. Emocje jakie potrafi przekazać są udziałem najlepszych aktorów na świecie. Do historii przejdzie jego "drgająca warga" na zawołanie, autentycznie przedstawiające zdenerwowanie lub rozpacz. Czytałem kiedyś iż prywatnie jest to kompletnie o sto pięćdziesiąt procent zupełnie inny człowiek, jednak jak już włączy mu się mania aktorstwa to nawet jako akwizytor by się sprawdził, sprzedając obieraczkę do ziemniaków za sto dolarów. Z młodego pokolenia aktorów, Robert Pattinson zwarzta na me słowa, jego najgorsza rola to mimo wszystko Zmierzch. W mych oczach będzie gwiazdą, również porażająca wszechstronność. Z kobiet nadzieję upatruję w Amandzie Seyfried, tylko nie wiem czy to ze względu na jej aktorstwo czy szałowe oczy. Wielu innych starszych również jest ciekawych, taki Gary Oldman chociażby...jednak jakbym miał wszystkich wymienić, to napisałbym grubą książkę.

Kto bryluje w polskim aktorskim światku ?

Szczerze powiedziawszy...Polak potrafi, wielu naprawdę może się równać z największymi w USA, tylko brak odpowiedniej finansowej promocji. Daniel Olbrychski, mistrz świata. Zwłaszcza w Polsce znany z historycznych ról. Szczerze powiedziawszy w takich go najlepiej lubię. Z jego wyrazem twarzy idealnie pasuje na takiego zwyrola na koniu;). Mi się wydaję iż mimo wszystko to już jest w jakimś stopniu aktor spełniony, z bogatą zawodową kolekcją. Nawet zachaczając o amerykańskie produkcję. Ostatnio widziałem jakiś film z Angeliną Jolie, grał jakiegoś własnie zwyrola z europy wschodniej, no całuję rączki i kłaniam się w pas. Legenda. Cezary Pazura, jakoś go ostatnio nie widuję w filmach. Jedyny aktor który potrafi mnie szczerze rozbawić. Mniejsza o trzynasty posterunek, pomimo iż ten bodajże pierwszy polski sitcom wyszedł mu genialnie, zwłaszcza pierwszy sezon. To również jest aktorem wszechstronnym i dojrzałym. Mimo to mam absolutny niedosyt jego ról, sądzę że niezagrał wszystkiego czego by chciał. Jerzy Stuhr, co byśmy zrobili bez Seksmisji. Kurwa mać ile ten film ma lat, a ja regularnie co roku do niego wracam. Osioł w Shreku, moim skromnym zdaniem pobił nawet Eddiego z oryginału. Co już jest rzeczą niesłychaną, gdyż dubbingując dubbing jest się znacznie ograniczonym. Karolina Gorczyca, jedna z młodych aktorek, jednak przemawiająca do mnie...tylko jak zwykle nie wiem czy to ze względu na urodę czy na talent;). Wystarczy fakt iż mucę w nowego Tomb Raidera i nie widząc jej, wiem iż przepięknie zagrała dysponując głosem. Kto nie grał jeszcze Must Have. Kurczę dużo jest dobrych polskich aktorów, ale na zawołanie nie wymienię. Dużo aktorów młodego pokolenia na moje skromne, krytyczne wuja oko ma szansę na zaistnienie. W nich bym najbardziej doszukiwał się talentów, gdyż pokolenie się znacząco zmieniło. Widać iż większość polskich aktorów fach ma we krwi, nie są to takie sztuczne gwiazdki wypromowane przez Disneya chociażby. Dla miłośnika kina, również polskiego w nich bym szukał przyszłych gwiazd. Odkąd zagrałem szczura gdy miałem dziewięć lat, pomimo komercji wiem iż aktorstwo to nie taki łatwy kawałek chleba... 

Tagi: aktorstwo
13:59, grandziasz
Link Komentarze (1) »
wtorek, 20 sierpnia 2013

mohamed

Czym jest Islam ?

Po odrzucenie wiary w wielu Bogów, na świecie zaczęły dominować trzy religie. Paradoksalnie zwalczające się nawzajem, ale uznające jedną niezaprzeczalną doktrynę. Bóg jest jeden. Pierwszą religią, sięgającą czasów starożytnych był judaizm. Kolejną nie opuszczającą wierzenia judaizmu, ale dopuszczającą syna Bożego, katolicyzm. Najnowszym wierzeniem jest Islam, który obecnie jest najbardziej dominującą religią na świecie, gdyż posiada ponad miliard "prawdziwych" wyznawców. Ta religia również wywodzi się z wierzeń zarówno żydowskich, jak i chrześcijańskich. Tym razem dopuszczających proroka Mahometa, który doznawał objawień u anioła Gabriela i pomimo iż był niepiśmienny spisywał jego słowa w świętej dla tej religii księdze Koran. Islam dopuszcza zarówno Mojżesza, jak i Chrystusa do swojej wiary, jednak nie uznaje ich za bóstwo, jedynie za proroków. Mahomet dla tego wierzenia również nie jest Bogiem, jest najważniejszym prorokiem. Tak samo jak w judaizmie, w katolicyzmie tak i w islamie są różne odłamy wierzeń. Problem zaczyna się gdy religia przestaje być wierzeniem, a zaczyna się przekształcać w ideologię. W takim momencie mówimy iż jest to ekstremizm religijny. Z założenia islam jest religią pokoju, po za kontrowersyjnymi rozdziałami Koranu, które wyraźnie definiują walkę z niewiernymi. Tak samo jak są odłamy chrześcijaństwa, tak samo są odłamy islamu, które powiem delikatnie zbyt bezpośrednio biorą słowa Boga, zapisane w Koranie. Podobnym zjawiskiem cechują się w Polsce przykładowo Świadkowie Jehowy, którzy słowa Pisma Świętego interpretują nad wyraz dosłownie. Jednak słowa biblii nie wzywają do nienawiści, gdyż Jezus Chrystus wyraźnie rozkazywał swoim wiernym nastawiać drugi policzek, co innego dzieje się z wyznawcami Islamu...którzy zbyt dosłownie interpretują Koran.

Czy Islam jest realnym zagrożeniem dla Europy ?

Na świecie jest mnóstwo muzułmanów, którym do ekstremizmu jest bardzo daleko. Oni się wręcz czują dumni, że wyznają Koran i patrzą na wyznawców innych religii z politowaniem. Sami doskonale wiedzą, że patrzą na ludzi których los skazał na piekło. Zdecydowanie gorzej jest z niektórymi odłamami tej posiadającej bogatą historię religii. Na nich trzeba się skupić najbardziej, gdyż w moich oczach sam Mahomet pokój z nim, by się ich wstydził. Z góry zakładam iż jestem chrześcijaninem, lecz kocham znać wszystkie religie, więc mam nadzieję iż tasakiem nie dostanę na ulicy pewnego dnia. Na miliard wyznawców, jeśli jedna trzecia okaże się ekstremistami, rodzi się pewien społeczny problem. To nie są ludzie wierzący w Islam, tylko to są ludzie którzy wierzą w pewną ideologię. Coś w rodzaju komunizmu, nazizmu czy innych politycznych odłamów. Ci ludzie są przekonani iż mają misję do wypełniania, czyli do totalnego islamizowania świata i wprowadzenia prawa szariatu. Szariat polega nie nieuznawaniu świeckich obyczajów, oraz wyznawców innych religii. Szariat reguluje zarówno wszystkie możliwe zwyczaje religijne, organizację władzy oraz codziennie życie muzułmanina. Każdy muzułmanin powinien według prawa szariatu żyć, gorzej robi się w sytuacji gdy siłą zmusza się do szariatu osoby które po prostu muzułmanami nie są. Zaczyna się konflikt religijny, niestety bardzo często gwałtowny i przerażający. Daleko mi do obrażania muzułmanów, jednak bestialstwo niektórych ludzi którzy w imię Allacha maltretują innych ludzi, sprowadza się do jednego. To właśnie ci skrajni muzułmanie staną przed obliczem Allacha i ten Bóg im nie podaruje. Czy Islam jest realnym zagrożeniem dla Europy? Chciałbym powiedzieć, że nie jest. Jednak wypowiedzi niektórych duchownych, jasno podkreślają cel do jakiego mają dążyć wierni, do islamizacji Europy i zabijaniu reszty ludzi którzy się z tym nie identyfikują. Jan III Sobieski się w grobie przewraca, co dzieje się ze współczesną Europą.

Czy Islam jest zagrożeniem dla Polski ?

Czy Hitler w 1934 roku był zagrożeniem dla Polski? Nikomu się to w głowie nie mieściło, dopóki nie okazało się faktem. Widząc demonstrację na ulicach Europy, jest się czego bać. W Europie panuje niż demograficzny, który jest uzupełniany imigrantami, nawet niekoniecznie legalnymi. Często są to imigranci z krajów Arabskich, na ulicach wybuchają zamieszki które wcześniej widzieliśmy tylko w wiadomościach z Syrii, Iraku, Iranu i innych "gorących" krajów. Chciało by się powiedzieć, musimy zacząć się ruchać, jednak skala imigracji już przekroczyła w niektórych krajach skalę poziomu bezpieczeństwa. W Niemczech już jest niemożliwe zatrzymania demografii i do 2050 roku, kraj ten stanie się krajem muzułmańskim. Rodowici Niemcy będą mniejszością. W Polsce na "szczęście" nie mamy warunków do takiej gwałtownej ekspansji, gdyż nasz system socjalny jest daleki od zadowalającego. Chciałbym wierzyć, szczerze iż to co napisałem jest nie prawdą. Mam dalej taką cichą nadzieję, iż to są wyssane z palca bzdury. Jednak nie można wykluczać takiej możliwości, nie dla nas, jednak dla naszych dzieci. Wyobrażacie sobie Polskę w roku 2050? Jeśli ten czarny scenariusz się ziści. Cała Europa jest w większości muzułmańska, ta maluteńka Polska, która jest dumna z wartości chrześcijańskich, graniczy z Muzułmańską Republiką Germanii. Z krajem gdzie dziewczyny są poniżane, bite i sprzedawane za pięćdziesiąt owiec. Mniejszość francuska, niemiecka, duńska, szwedzka jest zastraszana i musi płacić haracz szejkom. Myślicie, że Islam nie dojdzie do Polski? Dojdzie siłą, albo z naszą zgodą. Przecież co nas to w sumie obchodzi, my już nie będziemy żyli. Najgorsze myślenie przyszłych rodziców to takie, nie interesować się przyszłością swoich dzieci. Oby tylko to co napisałem było nie prawdą...  

Tagi: islam
13:22, grandziasz
Link Komentarze (2) »
wtorek, 06 sierpnia 2013

Czy na plaży tylko słońce praży ?

Mój wiek, już dla niektórych sędziwy. Dla niektórych dziecinny. Jeszcze dla niektórych idealny. Każde pokolenie ma własny czas jak śpiewał jeden z największych oldschoolów polskiej muzyki Grzegorz Skawiński razem ze swoim zespołem Kombii. Dla jednych zespół klasyka, dla innych objawienie dzisiejszych czasów, jeszcze dla innych totalny obciach. Z gustami się nie rozmawia, bo one się bardzo często zmieniają. Mój ojciec wspomina ich jako polskie Pet Shop Boys takie troszku oderwane od rzeczywistości, z lekką błazenadą a jednak fajnym przekazem. Zmarszczek nie mam, wiek mam idealny, pamięć niezawodna, wigor seksualny aż za duży. Jestem w kwiecie wieku, taki gość parę latek przed trzydziestką. Leżę sobie teraz z nudów na plaży i sobię filozofuję. Kocham pisać, zwłaszcza nie na zamówienie i nie patrzeć na błędy. Zawsze kochałem skrobać cokolwiek mi do głowy przyjdzie i kiedyś przeczytać to w sędziwym wieku jak będę starszy. Jednak pisać każdy może, jeden lepiej drugi być może nie może. Wyjątkowo nie chcę się wywyższać, pisać o durnej polityce, o sytuacji w naszym przezajebiaszczym kraju. Chcę napisać coś wyjątkowo dla siebie. Coś co może nie być zbyt bardzo składne gdyż słoneczko troszku mi przygrzało i zjarałem się totalnie;)...na plecach. Jeszcze parę dni totalnej wolności i powrót do szarości codziennej egzystencji, jednak chciałem sobie zadać pytanie które jest dla mnie najważniejsze. Pytanie które sobie zadałem rok temu, odkąd zacząłem prowadzić bloga. Pytanie które zawsze mnie motywowało do życia i czasami mnie chroniło przed nudnością i totalną depresją. Pytanie tak oczywiste, jednak trudne do spełnienia przez wielu ludzi. Pytanie które nie jest wyciągnięte z pod koszuli, bo to jest moje osobiste pytanie. Pytanie które jest sensem życia, a przynajmniej powinno być dla każdego. Pytanie które jest banalne i powtarzane przez wszystkich ludzi na świecie. Tym pytaniem jest...

Czy już jestem szczęśliwy ?

Czym jest szczęście. Im starszy jestem to dochodzę do wniosku, że nie ma szczęśliwego człowieka w takiej zupełnej formie. Powoli spełniam wszystkie swoje zaplanowane plany, które miały definiować moje wyobrażenie siebie jako szczęśliwego człowieka. Kiedyś pragnąłem ukończenie dobrej szkoły, by zadowolić moich rodziców. W połowie doszedłem do wniosku, że nie daję mi to zupełnego szczęścia, chociaż zakuwałem jak przecinak. Skończyłem szkołę, byłem zadowolony, spędziłem parę dni na chlaniu i bawieniu się w towarzystwie swoich znajomych. Dalej pustka w głowie i myśl, że nie o to mi chodziło. W pewnym momencie w główce zaświtała myśli iż może chodzi sex. Zawsze taki niewyżyty byłem, typowy babiarz. Tylko nie wykorzystywałem dziewczyn, ja po prostu je kochałem. Każdą kochałem którą ciupałem;). Nigdy nie zdradziłem jak byłem w formalnym związku. No i dupa, to nie było to. Taki zwierzęcy instynkt, przyjemny jednak nie dający mi tego upragnionego spełnienia. Szukałem dalej, wymarzonej pracy i dobrej kaski. Szmalec musi być, doszedłem do wniosku. Pieniądze szczęścia nie dają...kto takie rzeczy pierdoli pomyślałem. Potrafię być konsekwentny. To dążyłem do kasy, ostro bezlitośnie. Jakiś bogacz nie jestem, ale w porównaniu do wielu ludzi mieszkających w Polsce, mogę się taki nazwać. Mogę się tak nazwać gdyż niczego mi nie brakuje i nie muszę odliczać od pierwszego do pierwszego. Może religia...pomyślałem. Jestem katolikiem, moi rodzice byli, może Boga chcę znaleźć, zwłaszcza, że mam w rodzinie duchownego. Tak mi powiedział, muszę znaleźć Boga. Znalazłem go, pomagałem jak mogłem, nie oszczędzałem pieniążków i serce dalej mi podpowiadało, że nie tego w życiu szukam. Nie jestem złym człowiekiem, nie odrzuciłem Boga, jednak szczęścia mi w sensie takim jak myślałem nie dał. Leżę sobie na plaży i doszedłem do wniosku, czym tak na prawdę jest szczęście.

Czym w życiu jest szczęście ?

Mam ukochaną dziewczynę, kiedy rok temu myślałem, że coś takiego jest niemożliwego. Nie zgadzam się z nią w wielu kwestiach i za to ją kocham. Wydaję mi się, że zajebiście się uzupełniamy. Kocham ją za to, za co mnie wkurwia. Jako jedna z nielicznych nie zgadza się ze mną tak łatwo. Nie potrafię jej przegadać, choć wszystkie wcześniej mogłem. Ma tak wredny charakter, że jeszcze rok temu praktycznie tylko patrzyłem na jej tyłek. W życiu mi do serduszka nie przyszło iż przyjdzie ten skurwiały amor i wbije mi strzałę z trucizną prosto w serce. Rok temu miałem multum więcej możliwości, na mój durny łeb by się zakochać. Jednak amor działa, Bóg, czy ktokolwiek kto za to odpowiada. Postanowiłem się oświadczyć, jednak wyjątkowo nie odpierniczałem jakiegoś patentu na meczu piłki nożnej, czy koncercie Beethovena. Po prostu, bez klękania i odpierniczania jakiegoś macho i bez zbędnego przygotowania i bez zjebanego pierścionka. Pierścionek kupię później i wybierze sobie sama najpiękniejszy, co by mogła się pochwalić swoim psiapsiółkom. Po prostu w pewnym momencie tak ni z pizdy ni z gruchy powiedziałem. Nawet nie wiem dlaczego tak od siebie. "Wyjdziesz za mnie?". Od razu strach w oczach, pikawa wariuję nie z możliwości odmowy, jak odmówi to trudno. Wręcz z niepewności swoich słów i z samego idiotyzmu, gdyż zawsze myślałem, że zostanę starym kawalerem. Zgodziła się w podrzędnej knajpce, jedząc gyrosa. Nie było szampana, i Barrego White'a w głośnikach. Tak po prostu po ludzku. Kompletnie bez przygotowania. Muzyka jaka leciała w tle zaskoczyła mnie kompletnie. Była to piosenka Dżemu "W życiu piękne są tylko chwile...". Teraz siedząc sobie na plaży z laptokiem i próbując ogarnąć myśli czy dobrze zrobiłem, doszedłem do wniosku iż za bardzo w życiu wszystko planuję. Nie ma w pełni szczęśliwego człowieka. Wiem natomiast jedno. W ŻYCIU PIĘKNE SĄ TYLKO CHWILE. 

20:03, grandziasz
Link Dodaj komentarz »
sobota, 20 lipca 2013


Czyż to nie było trochu chamskie ?

Po pierwsze musicie zrozumieć mój tok myślenia. Kompletnie oderwany od religijności jako takiej. Mnie przeraża fakt, że po dupie mogą dostać firmy zajmujące się mięsnym popytem. Niestety nie mogę, zauważyć niesamowitą reakcję Izraela, wręcz potępienie nas, które zapewne jest jednym wielkim nieporozumieniem. Nasz sprzeciw przeciwko rytualnemu zabijaniu zwierząt nie ma żadnego podłoża religijnego. Zarąbiście zachowały się nasze władze, które przynajmniej stoją na demokratycznym padołu. Reakcja nawet Donalda Tuska potwierdza iż jest to polityk dojrzały, bez emocji i w sumie przez takie potępienie gdyby nie Doniek mogło by pójść o jedno słowo za dużo. Nie zgadzam się z tą ustawą tylko dlatego, że polscy przedsiębiorcy mogą mieć problemy. Ja zwierzęta również kocham i rytualnych mordów nienawidzę. Nie jestem nawet w stanie zaprotestować decyzji naszych władz, gdyż jak widzę ona nie jest przez żadną partię potępiona. Jest to nasza wspólna decyzja i powinna zostać uszanowana. Nie wykluczając oczywiście możliwość zapewniania koszernego jedzonka dla wszelakich religii. Jestem przekonany, że taka ustawa o wolności religijnej będzie tym bardziej dopieszczona, bo siedliście na najgorszym możliwym stereotypie dotyczącym Polski. Mięso specjalne dla żydowskiej społeczności nigdy na całym świecie, jak znam polskie społeczeństwo nie będzie tak lekko dostępne. Ja po prostu zapraszam do Polski, prywatnie nie kręcić dokumenty. Zapraszam do spotkania z ludźmi którzy żyją w naszym kraju. Wystarczy porozmawiać z nami dziesięć minut i zrozumiecie, że tolerancji większej to wy w żadnym kraju nie znajdziecie. Okrutnie potępiam Izrael dlatego, że my co do tolerancji jesteśmy uprzedzeni. Nienawidzimy jak się z nas robi jakiekolwiek religijne kozły ofiarne. Zawsze każdy kraj z nas robił. Co do słów rabina Polski, jeśli on wyjedzie...wyjedzie dużo ludzi. Myślę, że prawu chodzi tylko o przemysł...co do spraw religijnych to wy lepiej tylko u nas się dogadacie. Będziecie mieli mięsko lepsze....bo świeże i nie bite nieudolnie, będziecie mieli najlepsze mięsko bo będzie wasze i co z nim zrobicie jest waszą sprawą. Ubojnie w Europie północnej budzą zastrzeżenie i tylko o to chodzi.

Eh czy ktoś to zrozumie ?

Dla mnie państwo Izrael było szczytem idealnego porozumienia dyplomatycznego. Nigdy mi do głowy nie przyszło, że tak nas potępią. Nie nakręcajmy tym bardziej takiej spirali, cholera miałem dziewczynę żydówkę co do ścisłości i utrzymuję kontakt z jej rodziną. Oni wyjątkowo również nie rozumieją zaistniałej sytuacji. Kto tak postanowił prowokować nasze narody. Wielką czerwoną klauzulą będzie wolność religijna, jednak musicie zrozumieć jak się czujemy. Jak naziści, potępieni bo biedniejsi. Zrozumcie tylko, że my czasami pieniądz nie bierzemy za priorytetowy cel. Tak są nastroje antysemickie i do tego również się przyznaliśmy. Są nawet nastroje antyislamskie bo w większości jesteśmy krajem katolickim. Krajem katolickim z tej najfajniejszej strony, bo kochamy wolność religijną. Nauczył nas tego Jan Paweł II i dopiero teraz jego nauki bierzemy do siebie. Nie wolno prowokować, bo to jest sztuczne i szukanie kozła ofiarnego jest niesmakiem. Jestem w szoku, że ktoś miał czelność takie zdanie wypowiedzieć. Znajdźcie w historii jakąś skazę na naszym narodzie, dopiero wyciągajcie wnioski. Jeśli chcecie szczerości, to powiem wam jak się poczuliśmy. Jak wredne chamy potępione przez wielką potęgę państwa Izrael, tylko czy my szukamy u was sprawiedliwości. Czy my chcemy nasze prawa u was wprowadzać? Dlaczego wy chcecie to robić z nami? Jeśli uważacie nas za zarazę, znajdźcie lepsze drogi dyplomacji. Żaden Żyd w Polsce nie będzie potępiony, mało tego ja się od was uczę gdyż jesteście jak dla mnie zajebistym narodem. Chcemy po prostu się poczuć jak Polacy, zasraliście nas przez tyle lat. Rozjebaliście, mieliście prawo....wygrywa silniejszy. Nie narzekamy, ludzie emigrują za chlebem do waszych krajów, nie jesteśmy potęgą i nigdy do tej potęgi żeśmy nie dążyli. Zapraszam do naszego kraju i zobaczycie co nam się podoba, każda doza tolerancji jest zajebista. Tolerancja musi być również względem naszego narodu...

Czy wiek dwudziesty minął definitywnie ?

Nie minął. Rosjanie są bardziej tolerancyjni od was, napisałem kiedyś list do premiera czy tam jak nazywają swojego ziomala. Odpisał mi, kulturalnie . Dusicie się przez durny socjalizm i poprawność polityczną. Boicie się wolności, bo w was uderza. Wolnością nie jest dominacja kogokolwiek, wolnością jest możliwość życia ze sobą jak normalni cywilizowani ludzie. Prawo ludzkie jest priorytetem nie religijne. Osobiście jest mi  wstyd głównie Izraelskimi zarzutami, spotkajcie się ze mną i zobaczycie że nawet pejsy sobie zapuściłem. Tolerancja nie powinna być jednostronna, jest to złudzenie. Tolerancja jest czymś bardzo mocno uduchowionym. Dlatego dla świętego spokoju, olał bym to prawo. Jest one niestety zbyt bardzo łączące. Jest to nasz głos pomimo podziałów.  Chcę jednego! By każde koszerne jedzenie było tańsze... i teraz idę zjeść karkówkę, bo wakacje przecie....

Tagi: tolerancja
11:11, grandziasz
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 11 lipca 2013

Czyż nawet dziecko nie powinno znać swoich praw ?

"Witam, przepraszam że pytam bezpośrednio na maila, firma ****** ******** wykupiła wierzytelność od moich rodziców na kwotę ***** i bardzo się boję, że zabiorą mi mój laptop. Od pańskiej strony ********** dowiedziałam się, że to jest bezprawne". Na początek, odpowiem starym amerykańskim stylem do wszystkich firm windykacyjnych, adwokatów i innych rzeczywiście mających tylko złotówki w oczach "przedsiębiorstw" YOU SICK PEOPLE. Powiem tak, urzędnicze pomyłki zdarzają się jest to absolutnie naturalne, jednak te pomyłki również powinny być chronione jakimś prawem społecznym. Dobrze, że jesteśmy w Unii w tym konkretnym wypadku...gdyż za odpowiednią kwotę żaden komornik, czy też windykator nie może się czuć bezprawnie. Właściwie kontrola nad tymi o dziwo ubeckimi metodami, jest stosunkowo prosta.  Dość dużo jest tych pomyłek i można spokojnie wykorzystać trybunał w Strasburgu, jeśli są one nagminne i macie wątpliwości co do "prawości" naszych instytucji. Warto podkreślić w tym wyjątkowym wypadku iż nie chodzi o szczególne traktowanie złodziei, ale możliwość bycia złodziejem w instytucjach państwowych. Najważniejsze "wierzytelności trzeba spłacać", ja bym tutaj dodał spokojnie jeszcze jedno fajne stwierdzenie "za błędy trzeba odpowiadać". W tym wypadku błąd, kupującego dług prywatnego leszcza. Co do odpowiedzi, firma windykacyjna może ci naskoczyć, bez wyroku sądu. W tej konkretnej sprawie, jeśli taki nakaz nie daj panie Boże nadejdzie ci z tego Lublińskiego skorumpowanego dziadostwa, od razu przekaz mi tą sprawę i spokojnie za pośrednictwem ludzi którzy dopiero co uzyskały prawniczy tytuł, za darmo wniesiemy sprzeciw. Po stuprocentowej wygranej sprawie w twoim sądzie cywilnym, z owcy stajemy się wilkiem. Tylko z wystarczającą ilością podpisów, idziemy walczyć z Golaliatem na glinianych nogach. Zobaczymy, czy ich prawnicy są tacy zajebiści. Jakaś porządna kara ich przywróci na dobry tor, chociaż kara już ponoć była zarządzona...więc totalna likwidacja byłaby przy dalszym upieraniu wyżej wymienionej firmy jak najbardziej osiągalna. Bez nakazu sądu, mogą ci ewentualnie naskoczyć...tak odpisałem i uspokoiłem dziewiętnastoletnią studentkę.

Czy korupcja zżera nasze prawo ?

W starożytnym Rzymie takie praktyki załatwiało się łatwo. Skorumpowanego urzędnika po prostu się truło, lub dźgało nożem. Po resztą ja nienawidzę urzędasów z prostej przyczyny, za dużo im w wolnym kraju wolno. Jeszcze ci powiedzą "Może ludzie mają mieć większe prawo...?". No właśnie tak, ubecka suko, to "Wy" macie mieć mniejsze, a najlepiej uszczuplić was do niezbędnego minimum. Prawo jest tworzone dla ludzi, co nie zmienia faktu iż urzędnicy spełniają ten wymóg. Urzędnik to też człowiek, zaiste. Moja nienawiść i nazwa "urzędas" nie odwołuje się tylko do państwowych posadek. Do każdego człowieka, wykorzystującego swoją pozycję dla uzyskania środków finansowych, które im się prawnie nie należą. Czy to będzie urzędas, czy też pracownik jakiejś korporacji. Swoją pozycję można wykorzystać przykładowo w marketingu, nawet w załatwianiu posad dla swojej rodziny...jesus nawet to jestem w stanie zrozumieć, ale nie do bezprawnego wykorzystywania nieświadomych ludzi. Firmy którymi gardzę, chociaż nie miałem nigdy z nimi nic wspólnego...windykacyjne, jeśli nie reprezentują interesów wierzyciela są w moich oczach bezprawne. Bo giełda długów jest w porządku, ale giełda długów za ułamek wartości jest złodziejstwem i nie daję parę lat jak bardzo szybko te gliniaki upadną. W Polsce by nie upadły, ale podchodzimy coraz bardziej pod sprawy unijne i regulacja jest całkowicie inna. Zwłaszcza, że te gliniaki są wykupywane przez zagraniczne firmy, a w Polsce idzie prawicowy oddech to pewnie zginą, tak szybko jak się narodziły. Nie zrozumcie mnie źle, długi trzeba spłacać. Jednak hurtowa giełda wszelakimi wierzytelnościami, skutkuje takimi gestapowskimi firmami, ktorzy widzą tylko jedno prawo, a o prawie moralnym nie słyszeli.  Gardzę nimi tak samo jak nieuczciwymi dłużnikami. Co ma powiedzieć znowuż kobieta, która nie ma co do gara włożyć, a ochlajdupa nie kwapi się płacić alimentów na swoje dzieci. Od tego jest sąd, przynajmniej w takich wypadkach powinien być.

Co zrobić w przypadku łamania prawa ?

Wielu adwokatów w Polsce, w przypadku łamania prawa często takie sprawy bierze za darmo. Czasami młodzi ludzie, nawet dla prestiżu się takich spraw podejmują. Prawo jakie jest w Polsce, mimo wszystko zawsze daje możliwość obrony. Dziwne są ustalenia terminów, wszelakie przedawnienia...tutaj trzeba ich przestrzegać. Jednak sądownictwu się nie dziwię, gdyż w natłoku ilości zwłaszcza spraw cywilnych starają się to usprawnić. Jestem przeciwny "elektronicznemu" załatwianiu jakiejkolwiek spornej sprawy sądowej, gdyż jak ktoś jest oszustem bardzo łatwo może takie prawo wykorzystać na swoją korzyść. Dlatego zawsze warto wnieść sprzeciw, bo goni czas i czasami nawet na poradę prawną nie ma wystarczająco długiego czasu. Często te sprzeciwy są tylko po to, by podstawy prawnej nie dostał wyrok niesłusznej sądowej sprawy. Nabór młodych prawników, wykształconych i szukających "wybicia" się jest coraz większy. Ja osobiście tylko z takich korzystałem i zawsze byli tak samo obeznani jak ci już "siedzący" na stołkach. Na tym swoim prywatnym "zsypie" zbulwersowałem się tylko dlatego, że czasami ludzie nie znają swoich praw i nie mają pojęcia jak się można bronić. Zwłaszcza ludzie starsi, którzy dla świętego spokoju ulegają ich magicznemu słowu "ugoda". Jeśli popatrzysz w lustro i z pełnym przekonaniem sam powiesz do siebie "jestem niewinny" to prawdopodobnie tak jest. Nie bój się szukać pomocy, jest bardzo dużo stron internetowych z darmowymi poradami. Swoją nie będę prezentował, gdyż tam jestem tylko administratorem...a tworzą ją właśnie prawnicy. Przedstawiłem tylko typową sprawę, nadużycia. Zgodnie z prawem polskim dziecko rodziców nie bierze odpowiedzialności za ich długi. Nawet po śmierci, jeśli zrzeknie się dziedziczenia, bodajże do sześciu miesięcy. Prawo jest po to by je przestrzegać, nawet przez ludzi którzy z owym prawem obcują codziennie...

Tagi: prawo
21:00, grandziasz
Link Dodaj komentarz »
środa, 03 lipca 2013

fatguy

Co z naszymi brzuchami ?

Kto nie ma brzucha ten mało rucha. Jakby to jeszcze miało potwierdzenie w rzeczywistości to przerzuciłbym się na dietę typowego policjanta z Nowego Jorku. W Polsce na szczęście nie mamy plagi pączkożerców toteż większość polismenów jeszcze potrafi nadążyć za złodziejem. Dlatego nie kradnę, bo nie mieszkam w Nowym Jorku. Jednak plaga pasibrzuchów jest wszechobecna, zwłaszcza gdy dojrzały mężczyzna postanawia olewająco podejść do kwestii swojego odżywiania. Nie licząc poszczególnych przypadków, niestety większość piłkę plażową funduje sobie na własną odpowiedzialność. Widzę to zwłaszcza po sobie, gdy pofolguję sobie z niezdrowym żarciem. Mój maluteńki kaloryferuniek, powoli przemienia się w ogrzewający, ale mimo wszystko bojler. Jeszcze mam taki instynkt samozachowawczy, że w miarę szybko podejmuję działania mające na celu zminimalizowanie mojego grzechu...łakomstwa, co by swoje odzwierciedlenie nie wykazywał na mojej sylwetce. Jednak już poodwiedzałem wszelakie polskie kąpieliska w tym roku i muszę powiedzieć szczerze, ale z pełnym zrozumieniem: Jest coraz gorzej panowie, z roku na rok. Jednak zaszczytne miano brzuchacza dzierżyły osobniki przeważnie dojrzałe, co by nie powiedzieć przejrzałe;). No taki pięćdziesięcioletni pan z brzuszkiem, nawet wywołuje sympatię, pomimo iż jest ona złudzeniem, gdyż właśnie w tym wieku wypadałoby skutecznie usunąć przejrzałą oponkę. Teraz coraz więcej widzę młodszych ziomalów, którzy już nie tylko mają brzuchy...ale dojrzałe brzuszyska, jak u starych gości, którzy hodowali je przez lata. Powoli staje się to jakąś plagą, a oprócz odstraszającego widoku, który mimo wszystko jest sprawą marginalną...pozostają kwestie zdrowotne. Udowodnione jest naukowo w stu procentach, że wielkie sadło nie jest oznakiem dobrobytu, ale toczącej się choroby. Taki Aids, który nie zabija a w przyszłości może doprowadzić do groźnych powikłań. Najfajniejsze jest to, że będąc młodym najłatwiej jest samarę wyeliminować...

Jak skutecznie walczyć z brzuchem ?

Nic tak życia nie upiększa jak samara coraz większa. Staram się w życiu nie urzeczywistnić tego bądź co bądź sympatycznego powiedzonka. Moim celem jest wyprostowana sylwetka i widok spokojnie leżącego siusiaka bez konieczności schylenia się w pół. My płeć piękna, czyli mężczyźni mamy zdecydowanie lepiej niż kobiety, które bardzo często do otyłości są uwarunkowane genetycznie. Co tu dużo mówić niektóre mają przejebane, by utrzymać swoją szczupłą sylwetkę muszą rezygnować niemal ze wszystkiego. Chylę czoła ich determinacji, gdyż wiem jak dużo wysiłku w to wkładają, na przykładzie chociażby mojej księżniczki. Powiem szczerze, że to właśnie ona determinuje mnie do normalnego wyglądu, oczywiście nigdy nie zwróciła mi uwagi. Mimo wszystko jak widzę męczące się dziewczę, to nigdy nie staram się być bierny i wspieram w postanowieniu, chociaż sam osobiście za typowymi modelowymi patykami nie przepadam. O ile wysiłek w przypadku kobiet jest naprawdę przeolbrzymi, tyle my faceci z pełną odpowiedzialnością stwierdzę iż w ogólnym rozrachunku by zrzucić zbędne kilosy nie musimy przechodzić katorgi na miarę głodowania. Nawet jeśli chodzi o typowe zrzucenie brzuszyska. Mało tego, bardzo łatwo wychodzi systematyczność człowieka, bo tylko o to  przynajmniej w moim przypadku chodzi. Mięsień piwny u mnie na luzaku reaguje na zmniejszenie podaży energii przy jednoczesnym zwiększeniu jej zużyciu. Wystarczy miesiąc samodyscypliny i po zbędnych kilogramach zostaje tylko śmieszne zdjęcie, z lekko odstającym misiaczkiem. Oczywiście wszelakie węgle eliminuję, zwiększam podaż białka i regularne dwu godzinne dosyć wyczerpujące codzienne ćwiczenia na siłowni i brzuchol nawet się nie broni, wypalam samarę jak potężna ciężarówka paliwo. W dodatku wszystkie niepotrzebne badziewia troszku kształtują sylwetkę, co by dumnie z podniesioną głową pochodzić po baseniku obczajając półnagie dupczęta, łapiące nieliczne promyki słońca w naszym kraju. Miesiąc wyrzeczeń, a ile pewności siebie.

Czy to rzeczywiście takie proste ?

Każdy ma inny organizm, ja mam szczęście iż mój tak swobodnie reaguje na zmianę trybu życia. Jednak każdy nadprogramowy kilogram w moim przypadku nie bierze się z choroby, ale ze świadomego zaniedbania. Nasze brzuchy to taki śmietnik, który trzeba od czasu do czasu opróżniać...gdyż może dojść do sytuacji, gdy nawet wprowadzana przez nasz rząd segregacja nie da rady. Najskuteczniejszym moim zdaniem sposobem jest regularne sprawdzanie ilości nadprogramowego bagażu. Nie potrzeba się głodzić, odmawiać piwska, czy innych kilogramowotwórczych przyjemności. Sama systematyka całkowicie powinna wystarczyć. Wpierdoliłeś batonik...godzinka na siłowni, wpierdoliłeś dwa batoniki...i tak dalej. Nie wolno przede wszystkim unikać sytuacji, które wymagają większego wydatku energii. Pomóż sąsiadce przenieść meble za darmo...potraktuj to jak ćwiczenia. Wybierz się czasami na zakupy bez samochodziku i odpracuj spacer farmera z kilogramami ziemniaków w siatce. Zmiana nastawienia na początku jest skurwiale trudna, jednak jeśli to wejdzie w nawyk to już nie trzeba trzymać samodyscypliny, staję się to naturalne. Zabójstwem są kapciochy i telewizor po pracy przykładowo. Nie jest to gadanie schizowego dietetyka, gdyż nigdy z ich usług nie korzystałem. Stwierdzam tylko fakt, sam na sobie bez innych obiektów doświadczalnych. Wydaję mi się, że każdy sam doskonale zna swój organizm i wie jak reaguję na różny podaż energi. Nie wolno przesadzać ani w jedną, ani w drugą stronę. Po nadmiernym wysiłku, potrzebny jest odpoczynek. Jak to zawsze mówię, w każdym działaniu potrzebna jest równowaga. Jednak młodzi faceci niech regularnie zrzucają ten nadprogramowy bagaż, z wiekiem metabolizm zaczyna szwankować i już tak łatwo pozbyć się beczułki nie jest. Po resztą mnie przeraża sama odtłuszczona klata, jak wyobrażę sobie jak moje serducho ma w takich warunkach pompować krew. Wyobrażam sobie każde moje organy jak są ściśnięte tłuszczem i ledwo co wyrabiają, to bierze mnie obrzydzenie. Kocham swoją wątrobę, za to że pozwala mi się czasami skutecznie najebać, dlatego daję jej odpocząć i regularnie jej nie stłuszczam. Tak sobie wkręcam ostatecznie, jak z lenistwa już żadne argumenty na mnie nie działają... 

Tagi: grubas
08:50, grandziasz
Link Komentarze (1) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 6
Zakładki:
Pisz wuja-okiem@wp.pl